Posts Tagged ‘boeing’

Odcinek II

// Grudzień 30th, 2009 // No Comments » // Azja 2009/2010


Dzień 1
28 grudnia 2009
Paryz, Francja
49°0′N, 2°32′E


Dzien wylotu. W Polsce sypie, nie wszedzie, ale w okolicach Okecia sypie dosc porzadnie, wiec przez chwile zastanawialem sie czy uda sie w ogole opuscic kraj. Wielkich opoznien ani odwolan lotow jednak nie bylo, choc samolot wystartowal mniej wiecej pol godziny po czasie. Musial przejsc jeszcze de-icing na plycie lotniska, bo daleko z tym lodem na skrzydlach bysmy nie zalecieli. Nie wiem jakie praktyki uskutecznia Air France, ale najwyrazniej sprzedali wiecej biletow niz jest miejsc w samolocie, wiec i tak dobrze, ze w ogole wylecialem. W Paryzu mialem miec niecale dwie godziny na przesiadke, skonczylo sie na okolo godzinie, zdazylem tylko zbadac trase do odpowiedniego terminalu, zapalic, kupic sobie butelke wody i juz rozpoczynal sie boarding. A przepraszam, skorzystalem jeszcze na De Gaulle’u z toalety, co samo w sobie bylo przygoda, bo jak inaczej nazwac broczenie po kolana w wodzie (ekhm, niewiadomego pochodzenia).

Zapakowanie ponad trzystu pasazerow do Boeinga 777-200 jednak troche trwa, ale ja po 10 minutach bylem juz na pokladzie. Miejsce w samolocie wybralem najlepsze z mozliwych, ostatni rzad w srodku, malo ruchu wokol, a na dodatek okazalo sie, ze dwa miejsca obok mnie sa wolne, jedyne takie miejsce w calej maszynie. W dalszej czesci lotu okazalo sie to zbawienne, gdy zaczynalem juz myslec o samodzielnej amputacji swoich dolnych konczyn stwierdzilem, ze nie ma sensu sie cackac i rozwalilem sie jak krol na wszystkich trzech siedzeniach. Lot calkiem przyjemny, dobre jedzenie, filmy chyba mniej, bo na „Funny people” zasnalem. Okolo 17.30 lokalnego czasu wyladowalem w zachmurzonym, ale cieplym i dusznym Hong Kongu, z ktorego pierwsze relacje juz niedlugo. Juz teraz wiem, ze pierwsza zaczne od slow „o zesz w morde” ;-)